Komediowy serial "Świat według Bundych" w latach 80. i 90. robił prawdziwą furorę. W Polsce, jak i na całym świecie, znalazł rzesze fanów, którzy do tej pory ciepło wspominają
Lista wszystkich sezonów. Sezon 5 lista odcinków serialu Świat według Bundych (1987) - Sprawdź informację o tym sezonie. obsada, twórcy, galeria, zwiastun, lista odcinków i forum sezonu.
Tytuł aukcji/filmu ŚWIAT WEDŁUG BUNDYCH odcinki 1-24 BOX. Reżyser Ron Leavitt. Obsada Rance Howard,Giovanni Ribisi,Cheech Marin,Alun Armstrong, Marianne Muellerleile,Dan Castellaneta,Kathleen Freeman, Sonya Eddy,Leland Orser,Beau Billingslea,Gary Grubbs, Rick Overton,Gene LeBell,James Brown,Kari Wuhrer, Christina Applegate,Mary-Pat Green,George Plimpton,Tom McCleister,
Czy Netflix, Prime, VOD.pl itp. streamują Świat według Bundych Sezon 7? Sprawdź, gdzie obejrzeć wszystkie odcinki online!
Świat według Bundych (1995) [262 odcinki - 11 sezonów] Tytuły ponownie dodane do oferty Amazon Prime Video Polska: Hot Fuzz - Ostre psy (2007) Siddharth (2013) Nowy odcinek: Dietland (2018) - 1 [+audio, napisy] Liczba odcinków z dodaną polską ścieżką dźwiękową: If You Give a Mouse a Cookie (2016)- 4; Liczba odcinków z dodanymi
Serial w telewizji Świat według Bundych (1987) - Losy przeciętnej amerykańskiej rodziny żyjącej w Chicago.
b3k11. Sitcom skupiony wokół patologicznej rodziny na przedmieściach amerykańskiego miasteczka. Al Bundy pracuje jako sprzedawca butów i kpi z nadwagi swoich klientek, Peggy Bundy nic nie robi i kpi z Ala, Kelly jest szkolną dziwką, a Bud to młodszy brat lubujący się w kpieniu ze starszej ten chyba nigdy nie był uznawany za dobry, ale mimo wszystko wszedł do pop kultury – jako obraz człowieka na samym dnie, który jednak może nas inspirować. Al Bundy pracuje za grosze, otoczony jest beznadziejnymi osobami, nie ma dla niego nadziei i pewnie nigdy nie zaznał miłości, ale wciąż stawia czoła nowemu dniu, wstaje rano i pod wieczór wciąż żyję. Czasami nawet ma Bundych jako całość to grupa ludzi w znacznym stopniu wolnych od typowych rzeczy, które wydawały się obowiązkowe dla wszystkich, szczególnie w momencie premiery serialu. Nie mogą oczywiście przeklinać, ale wciąż mogą powiedzieć komuś, że go nie lubią, a następnie zamknąć tej osobie drzwi przed nosem. Nie są sztywni, jak typowy mieszkaniec przedmieść w starszym wieku, nie są też wyszczekani jak wulgarna młodzież. Są obok tego i pragną innych przy tym są pełni nienawiści do innych i siebie nawzajem. To ta trudna część serialu, dotycząca jego delikatnego balansu. Widzicie, Świat według Bundych ma miłe momenty, ma nawet dobre odcinki. Problem w tym, że bardzo o to trudno. Częściej można zobaczyć odcinek, w którym Bundy zatruwają innym życie, robią sobie nawzajem krzywdę i czynią to celowo oraz z pełną świadomością. Główny motyw to konflikt między płciami – walka o dominację w związku i wieczna debata o to, kto jest lepszy od kogo. I jest to tak brudne, na jakie brzmi. Po seansie nie raz musiałem mieć kontakt z prawdziwymi kobietami, żeby się odtruć z wizji przedstawianej w serialu, żeby przypomnieć sobie, że prawdziwe kobiety tak nie wyglądają i nie zachowują się tak. Zresztą, nawet jeśli pojawią się tu i tam celne obserwacje, to przestają one być istotne w obliczu swojej przyczyny. Al narzeka na to, co kobiety robią (siedzą w domu i żyją na koszt męża, zapuszczając się), ale chciałby, aby jego życie wyglądało dokładnie tak samo. Jeden wielki drugim sezonie jest odcinek świąteczny o tytule You Better Watch Out. Ten odcinek pokazuje, w jaką stronę powinien pójść ten serial: w stronę kompletnego absurdu i śmiania się z tej patologii. Niech życiowe nieudacznictwo Bundych będzie tym, czym przemoc jest w świecie Rodziny Addamsów. Niech jedzą pizzę w Wigilię, niech przynoszą sobie choinkę dopiero po świętach, kiedy inni wyrzucają swoje drzewka na śmietnik, więc oni mogą je wtedy zabrać do siebie. Nikt wtedy nie jest niezadowolony, wszyscy są szczęśliwi, uśmiechają się. To dla nich idealne święta. W tym ten serial jest dobry, ale takich momentów nie ma wiele. O wiele więcej jest żartów w stylu gaszenia światła na schodach, żeby mąż się potknął i rozwalił sobie głowę. Za co? Bo był niemiły. Nawet nie widzimy, czy mu się coś stało – słyszymy tylko płacz ofiary i odcinek się kończy! To jest okropne! Na każdym możliwym poziomie!
Posted by Nofluczysko on - Rzeczy, które najlepiej wspominam, najtrudniej opisać. Kiedyś może zepnę poślady i postaram się szkrobnąć kilka zdań o najlepszym serialu komediowym ever jakim był Married with Children. Ale do tego trzeba dojrzeć. A ja nic nie poradzę na to, że jestem nastolatkiem zaklętym w ciele dwudziestośmiolatka. W ramach substytutu postanowiłem podjąć nie lada wyzwanie i zaprezentować Wam 10 najlepszych odcinków Świata według Bundych. Serial jest tak zajebisty, że kolejność jest iście przypadkowa. Jak zaznaczyłem wcześniej - lista jest skrajnie subiektywna (jak cały internet). Lecimy!1. My dinner with Anthrax Odcinek, w którym Bud i Kelly wygrywają kolację z Anthraxem. Aby mieć spokój i wolną chatę, rodziców wysyłają na specyficzne wczasy - w ramach rocznicy ślubu, Al i Peg wyjeżdżają na darmowy urlop do Spotliny, który polega na tym, że właściciele ziemscy z miasteczka namawiają ludzi do kupna ziemi i nie dają spokoju przez dwa dni. To piekło. Tortury. Doskonały pomysł. W odcinku jest kilka doskonale rozpoznawalnych scen: Al przygotowujący się do seksu za pomocą kultowych Wielkich Melonów, zblazowany i znudzony Anthrax, który naćpał się jedyną potrawą jaką ugotowała Peggy, Marcy jak zwykle wzięta za faceta, Cookie i grzebienie i dużo, dużo więcej... Gitara wbita w ścianę na końcu odcinka jest epicka. 2. Shopping Odcinek został podzielony na dwie części. W Chicago jest gorąco jak w piekle. Al zamiast zapłacić za normalną klimatyzację, decyduje się na zakup machiny chłodniczej, która służyła w Erwinowi Rommlowi w 1942. Niestety, nastawienie klimatyzacji na Zmarzen Puppen nie pomogło. Rodzina przeprowadza się do supermarketu, gdzie następuje scysja z Marcy... A potem jest tylko lepiej. Scena z Aksamitną Amy miażdży! :D Jak cały epizod. 3. Jeśli to zbudujesz Al zamawia przez telefon część do Dodge'a. Bud walczy ze swoim alter-ego. A Jefferson sforuje konika, który chciałby Budowi ubliżyć. BTW: Wyrywaliście kiedyś na strój kowboja? Jeżeli mówisz po Kejdżińśku, wciśnij "3". 4. Chicago wine party Odcinek jak najbardziej na czasie. Gdy podniesiono podatek na piwo, Al Bundych spalił prawie połowę Chicago. Kultowa scena w lokalu wyborczym i jedna z wielu przemów Ala. 5. I can't belive it's butter Jeden z najlepiej rozpoznawalnych i najmilej wspominanych odcinków. Cóż rzec. Kultowy. Al i Jefferson montują antenę satelitarną. Ale po co kupować drogi talerz za 700 $, skoro to samo kupisz za 23,99 $ u szalonego Ahmeda? Miejscówka na dachu jest git. 6. High IQ Tym razem para mistrzowskich majsterkowiczów montuje stolik na narzędzia. Zgadnijcie, kto jest jedyną osobą na świecie, która jest głupsza od Kelly? - Jesteś głodny AL? - Nie, dziękuję. Najadłem się próchnicą. 7. Crimes against obesity Dla tych, którzy nienawidzą poprawności politycznej. I grubych bab. Banda grubych bab wdziera się do obuwniczego, przy przeprowadzić proces nad Alem. Jest kilka retrospekcji i kultowych cytatów. Esencja ciętego dowcipu Ala w skumulowana w jednym odcinku. Dla mnie 11 sezon był najmocniejszy. Aż dziw, że po nim zakończono kręcenie. 8. Rock of Ages Spotykamy kilka przejrzałych gwiazd rocka. A na końcu odcinka Al wykonuje doskonale znaną solówkę na hot-dogu. Wisieńką na torcie podlaną sowicie zasmażką jest bezlitośnie wyszydzony Jackson z kompanią amerykańskich śpiewaków i ich zdeflorowany przebój, który miał ratować głodującą Afrykę. Oj uczyć się uczyć rodzimi panowie i panie artyści. 9. No MA'AM Czym byłby Świat Według Bundych bez Międzynarodowego Stowarzyszenia Mężczyzn Przeciwko Amazońskim Rządom? Czym byłby świat bez Wielkich Melonów?. Al z kumplami pokazuje Jerremu Springerowi co sądzi o feminizmie i kobietach. A sądzi to co każdy normalny facet, kiedy jego dziewczyna akurat nie patrzy. Dodatkowo mamy genialny dialog między Alem i Marcy, z którego ta druga, o dziwo, wychodzi obronnym dziobem. 10. ... Wstaw w komentarzu odcinek, którego Ci brakuje :P. To tyle z mojej strony, z harcerskim pozdrowieniem YO! Nofluk.
Świat według Bundych powstawał w tych czasach, które były jeszcze nieco dzikie pod względem podejścia do niektórych kwestii będę oceniał, czy generalnie świat zmienia się na lepsze, czy na gorsze. Takie aksjologiczne rozróżnienie można jednak wprowadzić, gdy wartościuje się rzeczywistość w konkretnych perspektywach albo wydziela do oceny jakąś dziedzinę, np. kinematografię, malarstwo, podejście do praw człowieka czy ekologię. Świat według Bundych powstawał i funkcjonował w tych czasach, które z jednej strony były jeszcze nieco dzikie pod względem podejścia do niektórych kwestii – co możemy zaobserwować nawet w Polsce, która poprzez swój postkomunistyczny rodowód wciąż cierpi na wiele zapóźnień, zwłaszcza społecznych, bo gospodarczo nawet nieźle dzięki UE nadrobiliśmy. A z drugiej strony te nieco dzikie czasy powstawania Bundych cechowały się paradoksalnie sporą wolnością (na Zachodzie), co widać niekiedy w podejściu do tego, co ma być politycznie poprawne. Dzisiaj dba się o tę poprawność niekiedy zbyt literalnie, przez co nie osiąga się zamierzonego skutku, no ale jak wszystkie zmiany, będzie to widoczne dopiero na przestrzeni kilku pokoleń. Wtedy zapewne przyjdzie czas na modyfikację założeń. Kierunek jest dobry, wykonanie mogłoby być sprawniejsze. Tak więc świat się niewątpliwie zmienił, trochę na lepsze, trochę na gorsze, stąd wiele tematów poruszanych w Świecie według Bundych dzisiaj zapewne albo nie pojawiłoby się w ogóle, albo zostałoby zarysowane delikatniej, albo wręcz konkretniej. To zależy od problemu. Przyjrzyjmy się kilku z menstruacji są chociażby w naszej polskiej kulturze tak popularne jak żarty o Żydach i podobnie jak one nie mniej żenują, a przynajmniej powinny. Ujmując problem generalnie, w innych narodowych społecznościach sytuacja wygląda nie lepiej. Jest to pokłosie dyskryminacji kobiet z przeszłości, która w społeczeństwach cywilizowanych oficjalnie nie ma już miejsca, ale duża jej część przeszła do tzw. podziemia, gdzie zmieniła formę i pozostała jako dyskryminacja bierna, czyli np. nierówność pensji, opieszałość organów ścigania w rozwiązywaniu spraw o przemoc domową, preferowanie mężczyzn przy rekrutacjach do pracy i wiele, wiele innych drobnych sytuacji, jak żarty o kobiecym okresie i jakieś takie ogólne przekonanie kulturowe, że kobiety funkcjonują od miesiączki do miesiączki, a facetom niesamowicie to utrudnia życie. I chociaż w porównaniu z przeróżnymi zamkniętymi społecznościami, które traktują kobietę w trakcie okresu jako nieczystą, niegodną i wymagającą odseparowania, dokonaliśmy niesamowitego kroku naprzód, to wciąż w naszych społeczeństwach panuje coś w rodzaju szuryzmu menstruacyjnego, nie mówiąc już o totalnym braku orientacji w cyklu owulacyjnym. To tak, jakby siadać za kierownicę samochodu i nie wiedzieć, do czego służą te trzy lub czasem dwa żartów z miesiączki jest w Świecie według Bundych sporo, jednak w temacie przoduje odcinek The Camping Show. Rodzina Bundych postanawia uczcić tydzień wolnego Ala spędzeniem tego czasu w leśniczówce. Jak się okazuje, tuż po dotarciu na miejsce Kelly dostaje okresu, więc – jak twierdzą mężczyźni – trudno z nią wytrzymać i do niczego się nie nadaje. Potem nieoczekiwanie na tę przypadłość, postrzeganą przez facetów jako poważna dysfunkcja biologiczna, zapadają Marcy i Peggy. Ich zachowanie celowo zostaje przejaskrawione, a z facetów robi się ofiary. Wątpię, czy dzisiaj w jakimkolwiek komediowym sitcomie mogłyby znaleźć się aż tak rozbudowane sugestie na temat miesiączkowania. Warto jednak mieć na uwadze sens przekazu tego odcinka Świata według Bundych, zwłaszcza w dobie ultrapoprawności politycznej, często tracącej z oczu logikę. Wystarczy obejrzeć do końca The Camping i z początku sposób prezentacji „kobiety podczas okresu” wydaje się obraźliwy i nawiązujący do problemu ubóstwa menstruacyjnego np. w krajach trzeciego świata, lecz sytuacja zmienia się diametralnie, gdy łoś, niedźwiedź i jeżozwierz zaczynają atakować leśniczówkę. Wtedy cała męska brać, która wcześniej wydawała się tak cierpiąca, naznaczona i zdezorganizowana z powodu kobiecych miesiączek, jest podobnie bezradna wobec dzikich zwierząt. To tzw. odwrócona satyra. Obiekt wyśmiewany okazuje się takim tylko pozornie, a tak naprawdę jako kuriozum zostają przedstawieni ci, którzy wyśmiewali. Niemniej obecnie klimat medialny jest taki, że nie chce się wykorzystywać tego typu zabiegów, bo jeszcze ktoś by nie zrozumiał i na serio poczuł się BundyCzy Kelly daje się wykorzystywać tylko dlatego, że jest głupia, czy tak naprawdę ma tego świadomość? Oto jest pytanie i warto uważnie przyjrzeć się, co na temat swojej siostry ma do powiedzenia Bud. Jego sugestie na temat seksualności Kelly trudno zliczyć. Kiedy Kelly dostaje okresu, Bud otwarcie mówi, że oto nastał kolejny miesiąc spokoju bez wpadki. Kiedy Kelly usilnie chce zostać masażystką, Bud rzuca, że teraz nareszcie będzie mogła brać pieniądze za to, co do tej pory praktykowała za darmo. Kiedy Kelly zaczyna się spotykać z Harrym, kandydatem na burmistrza Chicago, Bud sugeruje, że to wcale nie związek oparty na miłości, ale miejski radny potrzebował młódki, którą mógłby wykorzystywać seksualnie, a ona nazywać go „ojcem”. Mocno obrzydliwe podsumowanie związku Kelly. Przy innej z kolei okazji Bud mówi np., że kiedy Kelly będzie miała dzieci, to zanim im powie, kto jest ich ojcem, będzie musiała przeprowadzić losowanie, bo tylu ich mogło być. I tak można by wymieniać i wymieniać, a są to tylko obelgi o charakterze seksualnym od Buda. Pozostaje jeszcze sam jest ofiarą poniżania ze względu na płeć, ale nie tylko. Jej osoba wykreowana jest w ten sposób, że łączy w sobie wiele stereotypów – blondynka, więc głupia, ładna, więc puszczalska, puszczalska, więc godna potępienia i wyśmiewania, ale z łóżka żaden facet przy zdrowych zmysłach by jej nie wyrzucił. Tak okropna dwulicowość przekazu nie byłaby dzisiaj możliwa, kiedy w sitcomach twórcy starają się edukować publiczność na temat kwestii równości płciowej. Wątek Kelly nie zestarzał się dobrze. Śmiać się z niej może co najwyżej niedojrzała gimbaza, a że czasem są to dorośli, to jest to jeszcze bardziej płciWłaściwie nie istnieje. Rzeczywistość, w której funkcjonuje rodzina Bundych, to typowy współczesny, drapieżny patriarchat, tyle że zmodyfikowany kulturą zachodnią. Pewne rzeczy są niedopuszczalne, bo są niezgodne z prawem, np. bicie, natomiast przemoc psychiczna, którą najtrudniej udowodnić, już uchodzi. Mało tego – to na niej zasadza się komediowa forma sitcomu, i to właśnie dzisiaj by nie przeszło. Nie w takim nagromadzeniu. Nie jako podstawa dowcipów, nawet jeśli miały one finalnie wymiar krytyki płci męskiej. Nie mam zamiaru bronić postawy Ala Bundy’ego. Jest to postać skrzywiona, nieszczęśliwa, niedowartościowana, zagubiona i podła. Trzeba jednak mieć świadomość, że Świat według Bundych za jej pomocą krytykował zarówno drapieżny feminizm, jak i patriarchat. To mężczyźni okazywali się fajtłapami, zaniedbanymi, zadufanymi w sobie ofermami i sukinsynami; kobiety zaś, niby słabe, wychodziły na superbohaterki, żyjąc z takim męskim elementem. Dzisiaj jednak w mediach promuje się wizerunek nie kobiecej ofiary, a kobiety sukcesu, władczyni, czasem niemal femme fatale. Nie powiem, ma to sens, zwłaszcza że przez tyle lat kobieta w filmie była traktowana jak obiekt drugiej w rodzinieI tak od patriarchatu dotarliśmy do przemocy. Te pojęcia są ze sobą ściśle związane. Jest taki odcinek Świata według Bundych pt. Al… with Kelly, który dokładniej prezentuje relację łączącą Ala z córką, ale i zawiera dość emblematyczny przykład pochwały przemocy domowej. Al po wyjeździe Peggy oddaje się erotycznym marzeniom z udziałem namiętnych i piersiastych blondynek, ale równocześnie udaje, że pozbył się żony. Nie w sensie rozwodu, ale morderstwa. Główną jego inspiracją przewijającą się przez wiele odcinków jest program „Tata psychopata”. W tym konkretnym słyszymy jedną z bardziej znanych kwestii gloryfikujących przemoc wobec kobiet: „Tata psychopata zabił żonę ważącą tonę… Tata psychopata”. Tak podśpiewując, Al składa ręce, jakby trzymał strzelbę i celuje w puste łóżko, wyobrażając sobie, że jest tam przykład jest emblematyczny dlatego, że powtarza się w różnych konfiguracjach w całym serialu, we wszystkich sezonach. Al Bundy dosłownie uprawia regularną przemoc fizyczną wobec Peggy w swojej głowie, chociaż ze względów marketingowych w czasach kręcenia sitcomu wolno mu było dręczyć żonę jedynie psychicznie. Nie ma w tym stwierdzeniu przesady. Jest za to gorycz. Dzisiaj ten wątek by nie przeszedł. Wtedy również nie otyliProblem otyłości to choroba cywilizacyjna. Rozumiem, że część ludzkiej populacji nie jest w stanie sobie z nią poradzić, dlatego że cierpi na schorzenia, które sprzyjają otyłości. Znakomita część ludzi otyłych jednak jest taka na własne życzenie. Nie ruszają się, jedzą za dużo, za słodko i za tłusto, więc trudno popierać ich styl życia, a wręcz twierdzić, że duże jest piękne. Nadmiar tłuszczu to choroba, raz wywołana przez czynniki, których nie da się pokonać, a raz przez lenistwo i tumiwisizm. Tym bardziej więc w tej drugiej kwestii nie można się zgodzić z promowanym w mediach sposobem myślenia, żeby otyli zaakceptowali siebie i nic nie robili ze swoją otyłością, jeśli oczywiście można coś ideologia, nawet jeśli ma na celu dążenie do równouprawnienia, jest z gruntu szkodliwa, gdyż promuje autodestrukcyjną postawę wobec własnego ciała, które ze swojej natury nie jest przeznaczone do tego, by być GRUBE. Oczywiście te wszystkie żarty z otyłych w Świecie według Bundych wsadzają do jednego wora leni i tych, których nadwaga spowodowana jest czynnikami chorobowymi. Tak być nie powinno być, bo to stygmatyzowanie, często bardzo niesprawiedliwe, niemniej dyskutowałbym o jednorodnie negatywnym przekazie akurat tych gagów w serialu. Obecnie jednak ważniejsza jest poprawność niż zdrowie ludzi oraz koszty leczenia powikłań otyłości, które ponoszą całe społeczeństwa. Żarty z otyłych więc nie na której stoi cały serialPowinniśmy odpowiedzieć sobie, co mają na celu współcześnie realizowane sitcomy. Czy mają jedynie bezproduktywnie bawić, a jednocześnie smucić, czy może dawać jakąś nadzieję, a jednocześnie bawić i edukować? Mam wrażenie, że Świat według Bundych przesunął ciężar w stronę zbyt gorzkiej wizji świata, nie dając w zamian żadnego pocieszenia. Nie twierdzę, że ta wizja nie była i nie jest prawdziwa. Po obejrzeniu ponad 200 odcinków sitcomu chciałbym jednak w końcu dostać rozwiązanie, a nie obraz tak kompletnej beznadziei, że odechciewa się w takim społeczeństwie żyć. Satyra nie powinna dołować, ale poprzez swój cynizm rozświetlać ciemne zakamarki umysłu. Rodzina Bundych jest śmieszna, lecz zupełnie stracona. Wyraża to Al w odcinku, gdy wspomina swoją trudną relację ze szkolną bibliotekarką. Jego największym osiągnięciem w życiu jest samo życie, opanowanie go na tyle, że da się przeżyć jeszcze jeden dzień i nie palnąć sobie w łeb. Równie tragiczny jest przekaz wypływający z ust Peggy, który niemal jak największą mądrość życiową chce przekazać jako matka swojej w życiu kobiety jest nicnierobienie połączone z trwaniem w patologicznym związku. Względnie kilka razy trzeba będzie uprawiać seks, ale w sumie wystarczy raz, żeby zajść w ciążę i na zawsze uwolnić się od pracy zawodowej. I nawet wtedy, gdy po latach śmierdzący piwem mąż będzie przychodził do domu i miał na coś ochotę, należy pamiętać, że te pięć minut seksu (więcej nie wytrzyma), które mogą się okazać obrzydliwym i niszczącym przeżyciem, jest lepsze niż chodzenie do pracy i niezależność. To jeden z najbardziej skrzywionych wizerunków nie tylko kobiet, ale i w ogóle relacji ludzkich, także tych erotycznych. W dzisiejszym przekazie medialnym, nawet tym, który chce być płytki i rozrywkowy, nie ma miejsca na uczenie widzów, że z takiej moralnej degrengolady jak ta w rodzinie Bundych powinniśmy się śmiać. Odys KorczyńskiFilozof, antyteista, zwolennik teorii ćwiczeń Petera Sloterdijka, neomarksizmu w wydaniu Slavoja Žižka, operator DTP, fotograf, retuszer i redaktor związany z małopolskim rynkiem wydawniczym oraz reklamowym. Od lat pasjonuje się grami komputerowymi, w szczególności produkcjami RPG, filmem, medycyną, religioznawstwem, psychoanalizą, sztuczną inteligencją, fizyką, bioetyką, a także mediami audiowizualnymi. Opowiadanie o filmie uznaje za środek i pretekst do mówienia o kulturze człowieka w ogóle, której kinematografia jest jednym z wielu odprysków. Mieszka w inne artykuły >>>
Dzisiaj w ramach cotygodniowego cyklu o kultowych serialach prezentujemy "Świat według Bundych", serial, który w latach 80. zaszokował Amerykanów. Znamy ich wszyscy. Można ich nie lubić, można twierdzić, że to serial dla idiotów, ale trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że dziś, 24 lata po emisji premierowego odcinka, seria o rodzinie Bundych (w oryginale "Married with Children") cieszy się rzeszą fanów i statusem serialu kultowego. Emitowany w latach 1987–1997 na FOX-ie serial (całość to 11 sezonów, 262 odcinki) to historia przeciętnej amerykańskiej rodziny żyjącej w Chicago, przedstawicieli niewykształconej klasy średniej. Jedynym źródłem zasilania domowego budżetu jest skromna pensja Ala (w tej roli niezawodny Ed O’Neil), pracującego jako sprzedawca butów. Czy trudy Ala, niespełnionej gwiazdy footballu, są w jakikolwiek sposób docenione przez jego rodzinę? Nic z tych rzeczy, a możemy przekonać się o tym już w czołówce serialu. Żona Peggy (Katey Sagal) oraz dzieci Bud (David Faustino) i Kelly (Christina Applegate) to grupa pijawek, które przysysają się do portfela Ala każdego miesiąca w dzień wypłaty. Życie nie nagrodziło głównego bohatera serialu pracowitą małżonką, która spełniałaby się w sprzątaniu czy gotowaniu. Peggy jest kobietą, w której wstręt wzbudza sama myśl o jakiejkolwiek pracy. Najlepiej odnajduje się pomiędzy wieszakami w sklepie lub na kanapie, oglądając Oprah. Gdy po całym dniu walki z grubymi i wiecznie narzekającymi klientkami, styrany Al wraca do domu, nie może liczyć na czekające u progu kapcie, dobre słowo od żony ani obiad na stole. Już po jednej rozmowie między małżonkami widz zaczyna się zastanawiać, dlaczego to tej pory wytrzymują oni ze sobą i jeszcze się nie pozabijali. Na uszczypliwą uwagę Ala Peggy odpowiada dwiema i w ten sposób wygląda większość dialogów, które często wyciskają z widza łzy śmiechu. Wydaje się jednak, że żadne z nich nie mogłoby żyć bez tego drugiego, no bo gdzie znalazłoby inną osobę zdolną tak długo wytrzymywać spalony obiad lub obsikaną klapę w ubikacji? Starsze dziecko Bundych, córka Kelly to urodziwa blondynka, której inteligencja jest odwrotnie proporcjonalna do jej urody. Ma ciągłe problemy w szkole, za to doskonale radzi sobie w relacjach z chłopcami, którzy z pewnością są onieśmieleni jej oczytaniem i wiedzą o świecie. Kelly jest w stanie zapamiętać jedynie ograniczoną ilość informacji, z tego też powodu straciła szansę na zwycięstwo w teleturnieju (notabene, przecież wszyscy wiedzą, że najwięcej przyłożeń w jednym meczu zdobył Al Bundy!). Nastoletnia blondynka, której czasem udaje się zrobić krótką karierę, np. w telewizji, jest ciągłym obiektem drwin ze strony swojego młodszego brata, Buda. Bud to niski, zakompleksiony nastolatek, który chciałby myśleć o sobie, że jest młodym Apollo. Dlatego też każde jego zdanie na temat rozwiązłego życia siostry kończy się ripostą o jego wiecznym dziewictwie i braku zainteresowania ze strony dziewczyn. Czym byłoby życie na przedmieściach bez uroczych sąsiadów? A tych ma rodzina Bundych naprawdę wyjątkowych. Marcy Rhoades (od 12. odcinka 5. sezonu – D’Arcy) to ulubienica Ala, nazywana przez niego kurczakiem i wyśmiewana z powodu niezbyt rozwiniętych kobiecych przymiotów. Mimo to doczekała się dwóch mężów. Pierwszy z nich, Steve (David Garrison) był kochający, swojego mercedesa mamisynkiem, który w głębi serca gardził Alem, ale starał się zachowywać z nim poprawne relacje. Zostawił żonę, aby zostać strażnikiem w parku Yellowstone. Drugi mąż Marcy (Amanda Bearse) to Jefferson (Ted McGinley), zakochany w sobie, leniwy na równi z Peggy laluś, który poślubił Marcy na imprezie dla bankowców. Otacza go tajemnicza aura: był w więzieniu, pracował dla CIA, jest znajomym Fidela Castro. Szybko odnajduje wspólny język z Alem, przystępuje nawet do jego organizacji Antybaby. Cała ta wybuchowa mieszanka postaci sprawiła, że serial po prostu musiał być śmieszny. Twórcy, zwłaszcza w pierwszych sezonach, tworzyli dla nich genialne dialogi, z których aż sypały się iskry. Niektóre z odcinków zawierały w sobie przeogromne pokłady śmiechu, jakiego dziś nie uświadczymy w żadnych sitcomach. Dlatego też popularność Bundych rosła aż do 6. sezonu. Niestety później zaczęło być już gorzej, żarty bywały mało zabawne, aktorzy wydawali się odgrywać swoje role bez szczególnej satysfakcji (jedyną satysfakcją był później zapewne czek od szefa stacji), a pomysły twórców na urozmaicenie serialu i jego odświeżenie okazywały się nietrafione. Przykład? Wprowadzenie w 7. sezonie postaci dziecka o nazwie Siódmy, które zamieszkało z rodziną Bundych. Po protestach widzów chłopiec zniknął z serialu bez żadnego wyjaśnienia. Dla wielu humor prezentowany w "Bundych" umiejscawiany jest gdzieś w okolicach rynsztoka. Zdecydowanie jednak się z tym nie zgadzam. Owszem, żarty w Bundych są czasem ordynarne, chamskie czy (co w późniejszych sezonach zdarzało się niestety często) zwyczajnie mało zabawne, ale niezwykle rzadko przekraczały one granicę dobrego smaku. W przeciągu jedenastu sezonów niektóre dowcipy mogły się widzom "przejeść" – w końcu ile można słuchać o tym, że Al nie potrafi zaspokoić Peggy w łóżku, a Kelly zbyt często pada chłopakom w ramiona? Dlatego też nawet najwięksi fani serialu mogli z czasem poczuć się znużeni. Zagadką pozostaje, o jak wielu sitcomach będziemy mogli powiedzieć, że przez jedenaście sezonów nie zjadły własnego ogona. Połowa z obsady serialu na nowo odnalazła się w telewizji. Ed O’Neil kolejny sezon święci triumfy z "Modern Family", najpopularniejszym obecnie serialem komediowym w Stanach. Katey Sagal brawurowo gra w "Sons of Anarchy", serialu jej męża, Kurta Suttera. Christina Applegate z kolei po przygodzie z "Samantą Who" rozpoczęła występy w sitcomie "Up All Night". Niestety słuch całkowicie zaginął po Amandzie Bearse i jej pierwszym serialowym mężu – Davidzie Garrisonie (który po odejściu z serialu pojawił się jeszcze w czterech epizodach), natomiast David Faustino i Ted McGinley występują w coraz gorszych filmach, dlatego im też nie wróżę już niczego dobrego. Jak widać, ciężko jest czasem zerwać z łatką przyklejoną do aktora, który przez tyle sezonów bawił widzów jedną rolą. Niektórym się to udało, innym nie. Trudno się dziwić, ponieważ nawet dziś, oglądając "Sons of Anarchy", mam przed oczami rude włosy Peggy, a widząc Eda O’Neila siedzącego na kanapie w "Modern Family", czekam, aż włoży rękę w spodnie. W telewizji jest to gest nieśmiertelny, tak jak nieśmiertelna pozostanie dla mnie rodzina Bundych. Nawet jeśli z czasem przestali bawić mnie tak bardzo. Al Bundy, Bud Bundy, Christina Applegate, David Faustino, David Garrison, Ed O’Neil, FOX, Katey Sagal, Kelly Bundy, Kultowe seriale, Marcy Rhoades, Married with Children, Modern Family, Peggy Bundy, Samanta Who, seriale komediowe, sitcomy, Sons of Anarchy, Świat według Bundych, Ted McGinley, Up All Night
5. "Hi Jeden z klasycznych odcinków "Świata według Bundych” wyjaśniających piękno i zarazem prostotę tego serialu, który bazuje na stereotypach. Jeszcze 20 lat temu taki humor był chętnie kupowany, więc żarty z głupich blondynek nie były niczym szczególnym. Fabuła „Hi skupia się na Kelly, córce Ala i Peggy, która dostaje zaproszenia na imprezę stowarzyszenia zrzeszającego inteligentnych ludzi. Bud podejrzewa, że coś jest nie tak, w końcu jego siostra nie grzeszy inteligencją, dlatego postanawia podążać za Kelly. W tym czasie Al i jego sąsiad Jefferson zmagają się ze złożeniem świeżo zakupionego stołu warsztatowego, co skutkuje licznymi urazami i nieosiągnięciem zamierzonego się okazało, impreza na którą dostała zaproszenie Kelly, była tak naprawdę jednym wielkim żartem i powodem do kpin z przygłupich dziewczyn. Intelektualiści mieli przyprowadzić jak najgłupszą osobę ze sobą na tzw. „świńską prywatkę”. Nie trudno się domyślić, że partner Kelly miał zwycięstwo w garści… Gdy prawda wychodzi na jaw, Kelly i Bud postanawiają spuścić wszystkim łomot. Ot tak, po prostu. Banalne gagi i wyśmiewanie amerykańskiego standardu życia - "Świat według Bundych” w pigułce. 4. "Shoeless Al" Po tym jak Al zostaje napadnięty w sklepie, w którym pracuje i związany za pomocą wszystkich butów z zaplecza, dostaje „urazu” i pozywa centrum handlowe za swoją przypadłość, czyli paniczny strach przed butami. Al może dostać potężne odszkodowanie, ale musi wytrzymać bez butów przez tydzień. Niestety, w tym samym czasie rozgrywa się turniej w kręgle, a znając Ala łatwo przewidzieć, w jakim kierunku ta historia się potoczy. Za co kocham ten odcinek? Za to, że główny bohater woli upokorzyć przeciwną drużynę, w zwykłej, typowej dla Amerykanów grze, zamiast stać się milionerem i w końcu żyć jak człowiek. Cały Al… 3. "All Night Security Dude" Jeden z najgenialniejszych momentów w historii "Świata według Bundych”, to bez wątpienia walka w slow-motion Ala z Dixonem (Bubba Smith) – starym rywalem z footbolowego boiska - przy dźwiękach Chariots of Fire. „All Night Security Dude” to kolejny klasyczny odcinek, w którym Al pokazuje… że jest idiotą, którego kochają miliony widzów 2. "Peggy Turns 300" Jedna z najsmutniejszych historii o Alu, to ta, w której jego żona osiąga idealny wynik w kręgle – 300 punktów. Urodziny Peggy miały odbyć się bezproblemowo, Al miał zabrać małżonkę na kręgle i przy okazji osiągnąć niesamowity wynik, 258 punktów. Gdy jednak Peggy dostaje kulę do kręgli, najgorszy koszmar głowy rodziny Bundych staje się rzeczywistością. Biedny Al załamuje się psychicznie i trudno mu się dziwić, został pobity przez żonę (której nie darzy wielką sympatią) w jedynej rzeczy, w której był dobry. 1. "Oldies But Young ‘Uns" Doskonale pamiętam ten odcinek do tej pory, mimo że w czasie jego emisji byłem jeszcze dzieckiem. Dlaczego? Ano dlatego, że "Oldies But Young ‘Uns” opowiada o jednej z najbardziej przykrych rzeczy, jaka może się przytrafić osobom kochającym muzykę – nie poznianiu nazwy zasłyszanej piosenki. Alowi przytrafiła się historia, znana bardzo dobrze każdemu z nas. Włączamy radio, słyszymy piosenkę, ale nie dowiadujemy się kto ją śpiewał i nie widzimy żadnych szans na zdobycie tej informacji – nucenie komuś melodii nigdy nie daje pożądanego rezultatu... Al Bundy nie należy jednak do ludzi, którzy się szybko poddają i wciąż powtarza "hmm hmmm him".
odcinki świat według bundych